Info
Suma podjazdów to 798601 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec11 - 0
- 2026, Maj15 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec11 - 0
- 2026, Luty9 - 1
- 2026, Styczeń9 - 0
- 2025, Grudzień7 - 0
- 2025, Listopad5 - 0
- 2025, Październik6 - 0
- 2025, Wrzesień7 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec13 - 0
- 2025, Czerwiec11 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień13 - 0
- 2025, Marzec8 - 0
- 2025, Luty6 - 0
- 2025, Styczeń9 - 0
- 2024, Grudzień8 - 2
- 2024, Listopad6 - 0
- 2024, Październik7 - 0
- 2024, Wrzesień8 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec9 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj15 - 0
- 2024, Kwiecień11 - 1
- 2024, Marzec9 - 0
- 2024, Luty7 - 0
- 2024, Styczeń3 - 0
- 2023, Grudzień6 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik7 - 0
- 2023, Wrzesień7 - 0
- 2023, Sierpień9 - 0
- 2023, Lipiec14 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj8 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec4 - 1
- 2023, Luty3 - 0
- 2023, Styczeń8 - 0
- 2022, Grudzień3 - 0
- 2022, Listopad5 - 0
- 2022, Październik9 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień9 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec10 - 1
- 2022, Maj7 - 0
- 2022, Kwiecień10 - 1
- 2022, Marzec11 - 0
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń9 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad7 - 0
- 2021, Październik5 - 0
- 2021, Wrzesień9 - 0
- 2021, Sierpień8 - 3
- 2021, Lipiec9 - 0
- 2021, Czerwiec10 - 0
- 2021, Maj9 - 0
- 2021, Kwiecień12 - 1
- 2021, Marzec8 - 0
- 2021, Luty5 - 0
- 2021, Styczeń5 - 0
- 2020, Grudzień7 - 0
- 2020, Listopad9 - 0
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec10 - 0
- 2020, Czerwiec8 - 0
- 2020, Maj9 - 3
- 2020, Kwiecień14 - 5
- 2020, Marzec11 - 4
- 2020, Luty5 - 0
- 2020, Styczeń1 - 0
- 2019, Grudzień3 - 0
- 2019, Listopad3 - 5
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień7 - 1
- 2019, Sierpień10 - 0
- 2019, Lipiec7 - 0
- 2019, Czerwiec13 - 0
- 2019, Maj8 - 0
- 2019, Kwiecień5 - 0
- 2019, Marzec8 - 0
- 2019, Luty5 - 1
- 2018, Listopad3 - 0
- 2018, Październik5 - 1
- 2018, Wrzesień9 - 1
- 2018, Sierpień10 - 0
- 2018, Lipiec9 - 0
- 2018, Czerwiec9 - 3
- 2018, Maj10 - 0
- 2018, Kwiecień13 - 0
- 2018, Marzec6 - 1
- 2018, Luty1 - 0
- 2018, Styczeń4 - 1
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Październik5 - 0
- 2017, Wrzesień11 - 0
- 2017, Sierpień7 - 0
- 2017, Lipiec11 - 0
- 2017, Czerwiec12 - 14
- 2017, Maj11 - 2
- 2017, Kwiecień11 - 0
- 2017, Marzec10 - 2
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 0
- 2016, Sierpień14 - 7
- 2016, Lipiec13 - 5
- 2016, Czerwiec12 - 3
- 2016, Maj15 - 0
- 2016, Kwiecień11 - 0
- 2016, Marzec6 - 0
- 2016, Luty1 - 0
- 2016, Styczeń1 - 0
- 2015, Grudzień5 - 1
- 2015, Listopad1 - 0
- 2015, Październik4 - 0
- 2015, Wrzesień5 - 0
- 2015, Sierpień4 - 2
- 2015, Lipiec20 - 11
- 2015, Czerwiec11 - 5
- 2015, Maj8 - 2
- 2015, Kwiecień10 - 0
- 2015, Marzec3 - 0
- 2015, Luty2 - 4
- 2015, Styczeń1 - 3
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik2 - 3
- 2014, Wrzesień3 - 1
- 2014, Sierpień10 - 3
- 2014, Lipiec10 - 2
- 2014, Czerwiec7 - 1
- 2014, Maj10 - 12
- 2014, Kwiecień9 - 2
- 2014, Marzec6 - 7
- 2014, Luty2 - 1
- 2014, Styczeń4 - 2
- 2013, Grudzień4 - 2
- 2013, Wrzesień2 - 7
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec8 - 0
- 2013, Maj10 - 2
- 2013, Kwiecień8 - 8
- 2012, Grudzień1 - 2
- 2012, Listopad1 - 13
- 2012, Wrzesień1 - 0
- 2012, Sierpień13 - 2
- 2012, Lipiec21 - 14
- 2012, Czerwiec19 - 46
- 2012, Maj20 - 22
- 2012, Kwiecień12 - 16
- 2012, Marzec13 - 28
- 2012, Luty2 - 4
- 2012, Styczeń2 - 4
- 2011, Grudzień5 - 21
- 2011, Listopad16 - 42
- 2011, Październik22 - 11
- 2011, Wrzesień24 - 25
- 2011, Sierpień20 - 34
- 2011, Lipiec26 - 43
- 2011, Czerwiec26 - 31
- 2011, Maj19 - 37
- 2011, Kwiecień21 - 47
- 2011, Marzec20 - 26
- 2011, Luty8 - 52
- 2011, Styczeń13 - 51
- 2010, Grudzień8 - 24
- 2010, Listopad22 - 74
- 2010, Październik22 - 25
- 2010, Wrzesień24 - 35
- 2010, Sierpień27 - 69
- 2010, Lipiec22 - 66
- 2010, Czerwiec22 - 43
- 2010, Maj13 - 24
- 2010, Kwiecień12 - 21
- 2010, Marzec28 - 61
- 2010, Luty7 - 11
- 2009, Grudzień7 - 28
- 2009, Listopad10 - 26
- 2009, Październik4 - 11
- 2009, Wrzesień13 - 38
- 2009, Sierpień21 - 29
- 2009, Lipiec27 - 40
- 2009, Czerwiec8 - 7
- 2009, Maj10 - 46
- 2009, Kwiecień13 - 45
- 2009, Marzec8 - 23
- 2009, Luty1 - 4
- 2008, Grudzień5 - 18
- 2008, Listopad9 - 28
- 2008, Październik11 - 47
- 2008, Wrzesień17 - 48
- 2008, Sierpień18 - 66
- 2008, Lipiec15 - 60
- 2008, Czerwiec26 - 80
- 2008, Maj27 - 151
- 2008, Kwiecień24 - 172
- 2008, Marzec25 - 218
- 2008, Luty25 - 193
- 2008, Styczeń9 - 74
- 2007, Grudzień8 - 46
- 2007, Listopad12 - 70
- 2007, Październik22 - 85
- 2007, Wrzesień26 - 55
- 2007, Sierpień21 - 35
- 2007, Lipiec4 - 15
- 2007, Czerwiec27 - 32
- 2007, Maj29 - 54
- 2007, Kwiecień25 - 25
- 2007, Marzec26 - 9
- 2007, Luty9 - 0
- 2007, Styczeń10 - 0
- DST 84.18km
- Czas 02:42
- VAVG 31.18km/h
- VMAX 72.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 711m
- Sprzęt Bratowa szosa
- Aktywność Jazda na rowerze
Szosowo
Wtorek, 7 września 2010 · dodano: 07.09.2010 | Komentarze 0
Zamiana rowerów z bratem i koło 15.30 ruszyłem na szosową traskę.
Ogólnie prze pierwszą połowę trasy kompletnie nie miałem mocy.. górki szły tragicznie, a i po płaskim jakoś nie mogłem się wbić w rytm.. Dopiero po przejechaniu przez Łańcut noga zaczęła podawać:) i druga część trasy poszła już w zadowalającym tempie:) Od skrętu z droga na Jasionkę wbiłem się za autobus i do Rzeszowa dotarłem baardzo szybko:D jazda cały czas koło 58:D max tutaj to jakieś 61- autobus nie chciał jechać szybciej:P Na zjeździe do Chmielnika też ładna prędkość- 72 chociaż dwa razy wyjechały mi jakieś auta i musiałem trochę przyhamować:P
Ewidentnie nie jestem przyzwyczajony do pozycji na szosie;) bo trochę poczułem plecy, ale ogólnie nie jest źle:) Jakby więcej pojeździć to łatwo bym się przyzwyczaił:)
Traska:
- DST 39.70km
- Czas 01:46
- VAVG 22.47km/h
- VMAX 61.60km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Z bratem
Poniedziałek, 6 września 2010 · dodano: 06.09.2010 | Komentarze 0
Miało być nad zalew i z powrotem.. taaa.. tak to jest z szosowcem wyjechać na miasto;) Skończyło się na podjeździe w Białej- 17% O.o i objazd przez Słocinę;) a ja ubrałem się na luzie w dżinsy (w których mega źle się ciśnie pod górkę;) i bluzę;) do tego zrobiło się później cieplej więc mnie nieźle zalało.
Wyasfaltowali kolejny zajebisty szuter w okolicach Rzeszowa:/ nie mówiąc już o tym do Tyczyna.. jeszcze trochę i trzeba będzie szukać jakichś dróg w polach żeby pojeździć w terenie.
- DST 118.71km
- Teren 18.00km
- Czas 05:48
- VAVG 20.47km/h
- VMAX 62.20km/h
- Podjazdy 1352m
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Krajoznawczo po górkach..
Sobota, 4 września 2010 · dodano: 05.09.2010 | Komentarze 9
.. czyli na Prządki i z powrotem, żeby nie zapomnieć jak się robi setki;P
Rano zapowiadała się ciekawa bezdeszczowa pogoda, więc postanowiłem wybrać się gdzieś dalej. Szybkie ustalenie trasy- pada na czarny szlak z Żarnowej na południe. Poza tym chciałem zobaczyć cerkiew w Bonarówce i jeżeli starczy czasu to skoczyć jeszcze na Prządki.
Choć wjechałem przed 11 to temperatura wcale nie zachwycała, jednak w bluzie jechało się nie najgorzej. Poza tym w większości towarzyszyło mi słoneczko w promieniach którego robiło się trochę cieplej:)
Bocznymi drogami dostaję się do Wyżnego i jednym ze szlaków wokół Czudca wyjeżdżam pod górkę. Teraz moja trasa będzie szła szczytem tej górki, a co się z tym wiąże na około rozpościerały się cały czas piękne widoki na Pogórze Dynowskie. Dostaje się w ten sposób na szczyt Żarnowej, która nazywana jest Górą Niebylecką (tak wyczytałem na jednaj z przydrożnych mapek). Stąd ruszam czarnym szlakiem na którym po ostatnich opadach deszczu błota jest oczywiście pod dostatkiem;) Bardzo fajny odcinek choć ze względu błota (trochę się ślizgałem) nie mogłem za bardzo poszaleć. Oczywiście zgubiłem znowu szlak, ale później przypadkiem wjechałem na niego z powrotem;P Następnie świetny odcinek jazdy szutrami szczytem wzniesienia z widokiem na Czarnorzecko- Strzyżowski Park Krajobrazowy:) aż w końcu jakimś stromym wąwozem zjeżdżam do Żyznowa. Szybki skok pod tamtejszy pałac i orientacja za pomocą przydrożnej mapki. Przy mapie spotykam starszą Panią która też zwiedza okolicę na rowerze. Chwila rozmowy i ruszamy razem w kierunku Bonarówki jednak tempo jak na mnie trochę za wolne;) dlatego zostawiam Panią i jadę pod góreczkę sam. Bez problemu udaje się znaleźć cerkiew w Bonarówce gdzie robię sobie chwilę postoju na jedzenie i zdjęcia;) Następnie podjeżdżam całkiem na górkę i odbijam w jakąś szutrówkę. Tutaj czeka mnie kolejny świetny odcinek przez las, tylko pod koniec zjazdu rower zaczyna się dziwnie prowadzić i zarzuca go na zakrętach. Powód jest oczywisty: guma. Z przodu uchodzi powietrze choć dość wolno. Najpierw odpompowuję i jadę dalej do sklepu. Pod sklepem zaczepia mnie jakiś Pan Józek;P o dziwo nie próbuje wyciągnąć kasy na piwo tylko zaczyna gadać o tym i tamtym;) W końcu odjeżdżam stamtąd ale w między czasie powietrze zdążyło uciec z koła więc na najbliższym przystanku robię bazę serwisową;) Na szczęście łatanie dziury idzie szybko i sprawnie:) tak więc ruszam dalej w stronę Prządek. Podjazd asfaltem też idzie w miarę gładko. Nie mam ochoty pchać się do środka rezerwatu więc robię tylko zdjęcia na dole i postanawiam się przebić jakąś ścieżką dydaktyczną pod zamek w "Kamieniec" w Odrzykoniu. Na początku ścieżka dość stroma ale daję się jechać. Gdy dochodzą do tego korzenie, kilkudziesięciu centymetrowe uskoki, błoto i mokre kamienie to kawałkami muszę rower sprowadzać. Naprawdę trzeba mieć niezłą technikę żeby tam w niektórych miejscach zjechać;)
W końcu docieram pod zamek, ale odpuszczam sobie zwiedzanie z racji że już dochodzi 16, przede mną prawie 60 km powrotu, a jazda po zmroku w dość niskiej temperaturze raczej nie była by przyjemna;)
W drodze powrotnej odwiedzam jeszcze zabytkowy kościół w Lutczy, którego już kilka razy mijałem, ale nigdy go nie oglądałem;)
Na 30 km przed domem zaczyna głodnieć, ale stwierdzam że to już nie tak daleko i nie robię przerwy. To się mści później bo przez ostatnie kilometry myślę tylko o jedzeniu;P (nie wziąłem pod uwagę że na zimnie organizm szybciej zużywa energię) przez co też moja prędkość wydatnie spada;)
Na ścieżce koło Wisłoka spotykam jeszcze Sebę. Chwila rozmowy i ruszam do domu, a wieczorem oglądanie ze znajomymi transmisji z Kanady jak Maja Włoszczowska zdobywa złoto na mistrzostwach świata:D
Trasa:
Rzeszów- zalew- Zwięczyca- Boguchwała- kładka- Budziwój- Siedliska- Lubenia- Wyżne- Przedmieście Czudeckie- jazda szczytem na Żarnową- czarny szlak- zjazd do Żyznowa- Bonarówka- Węglówka- Czarnorzeki- Prządki- Odrzykoń- Czarnorzeki- Krasna- Lutcza- Jawornik Niebylecki- Niebylec- Małówka- Baryczka- Połomia- Wyżne- Lubenia- Siedliska- Budziwój- Rzeszów
Foto:
Widok gdzieś w Babicy
© azbest87
Na górce nad Czudcem
© azbest87
Na górce
© azbest87
Widok po drodze nawet niczego sobie:D
© azbest87
Zadupie ale prąd jest!;P
© azbest87
Drzewko na szczycie
© azbest87
Żółty i czarny
© azbest87
Widok jak przez.. koło?;P
© azbest87
Tą drogą przyjechałem
© azbest87
Czarnorzecko- Strzyżowski Park Krajobrazowy i nadajnik na Suchej Górze
© azbest87
Na takich szutrach to można poszaleć:D
© azbest87
Tędy zjeżdżałem
© azbest87
Pałac w Żyznowie
© azbest87
Cerkiew w Bonarówce
© azbest87
Przy krzyżu w lewo;)
© azbest87
Drzewa w polach
© azbest87
Baza serwisowa
© azbest87
Rezerwat Prządki
© azbest87
Prządki
© azbest87
Na ścieżce w stronę zamku
© azbest87
Zamek "Kamieniec" w Odrzykoniu
© azbest87
Widok niedaleko zamku- w oddali po lewej góra Cergowa- to już Beskid Niski
© azbest87
Kościół w Lutczy
© azbest87
Mapa poglądowa:
- DST 42.77km
- Czas 02:17
- VAVG 18.73km/h
- VMAX 37.20km/h
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Biblioteka i zalew
Piątek, 3 września 2010 · dodano: 03.09.2010 | Komentarze 0
Do biblioteki oddać książki. Przy okazji śmignąłem sobie nad zalew i jeszcze trochę kręcenia po mieście. Ogólnie pogoda nie taka zła tylko wiatr denerwujący. Jakoś nie miałem ochoty na więcej jazdy dzisiaj chociaż Seba proponował wspólną jazdę.
Drugi raz, wieczorową porą, niemal ta sama trasa, z Mateuszem, w spacerowym tempie. Temperatura pewnie poniżej 10 stopni.
- DST 84.72km
- Teren 4.00km
- Czas 03:44
- VAVG 22.69km/h
- VMAX 82.30km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 909m
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Rekord prędkości= 82.3 km/h i 2000km w siepniu:D
Poniedziałek, 30 sierpnia 2010 · dodano: 30.08.2010 | Komentarze 4
Wszelkie znaki na niebie i ziemi (czytaj: wszystkie prognozy pogody;P) zapowiadają że jutro ma u nas padać cały dzień więc pewnie nie uda się wyjść na rower, dlatego plan minimum na dzisiaj to było 72 km;) bo tyle brakowało mi do osiągnięcia 2000 km w sierpniu:D No i oczywiście plan wykonany:)
Ogólnie sierpień to był wyjątkowo udany miesiąc pod względem rowerowym:) o czym między innymi świadczą te 2000 km (wcześniejszy rekord miesięczny to 1710 km). Udało się zaliczyć parę kilkudniowych wyjazdów, łącznie z zaliczeniem Zakopanego:D pobiłem rekord dystansu dziennego (230km) i dwa razy pobiłem rekord prędkości z czego ten drugi wypadł dzisiaj :D Od tej pory jest to 82.3 km/h. Oczywiście ustanowiony na Sołonce, czyli najszybszej górce w okolicy. Ma ona jeszcze spory potencjał o czym świadczy rekord Seby z wczoraj- prawie 95km/h :O Tylko że on jechał na slickach, ale prędkość jak na rower masakryczna.
Ja za to dzisiaj na początek jadąc w stronę Strzyżowa miałem zmagania z przednim uciążliwym wiatrem przez 35km, a później zaliczyłem sobie trzy niczego sobie podjazdy:D Najpierw Żarnowa (464m) i zjazd do Niebylca (63.8km/h). Podjazd w Bliziance- równie męczący co Żarnowa i na prawie identyczną wysokość (465m) i zjazd ze Sołonki. Podjazd w stronę Przylasku (tu już górka poniżej 400m;) i zjazd do Budziwoja. Na koniec przez miasto do domku.
Fajnie bo z każdej górki dało się zobaczyć w oddali Rzeszów. Nawet z Żarnowej choć do Rzeszowa stamtąd będzie z 30 km. W ogóle na górkach towarzyszyły mi świetne widoki:D bo pogoda jeszcze była dość fajna (choć trochę chłodno), ale do Rzeszowa wracałem już razem z ciemnymi chmurami z których jutro ma padać:/
Trasa jakoś tak:
- DST 78.31km
- Teren 30.00km
- Czas 03:47
- VAVG 20.70km/h
- VMAX 41.30km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Leśno-błotne szaleństwo z bratem:)
Niedziela, 29 sierpnia 2010 · dodano: 29.08.2010 | Komentarze 2
Pogoda dzisiaj była trochę niepewna jeśli chodzi o dłuższe wypady, ale i tak postanowiłem trochę się przewieźć. Za to mój brat miał wielką ochotę pojeździć po lesie;)
Las + ostatnie opady = mega błoto
I tak też było:P
Stwierdziłem- czemu nie:P chociaż miałem czyściutki rower, bo ostatnio ładnie umyty, to jednak dawno już nie ubabrałem się dobrze w błocie na rowerze;P (chociaż w sumie tydzień temu trochę tego było;P)
Brat odłożył dzisiaj szosę na bok, pożyczył rower od znajomego i ruszyliśmy w las:D
Najpierw główną drogą w stronę Głogowa i skręt na Jasionkę. Kawałek dalej wjechaliśmy w las. I tak spory kawałek jechaliśmy tylko leśnymi duktami, a gdy docieraliśmy do asfaltu lub zabudowań to.. skręcaliśmy w przeciwną stronę:P
Gdzieś koło Trzebuski jechaliśmy kawałek polami, gdzie co kawałek były myśliwskie wieże obserwacyjne. na jedną z nich się wdrapaliśmy. Naokoło okropnie płasko;P ale w sumie widoczki pól w słońca były nawet niczego sobie;) W sumie już dawno nie jeździłem w tych rejonach- w tym roku jestem nastawiony praktycznie tylko na górki:) Trochę dalej wjechaliśmy z powrotem do lasu i po jakimś czasie zgubiliśmy drogę kończą ostatecznie na jakichś moczarach. Efekt tego był taki że musieliśmy się przedzierać przez jakieś krzaczory, podmokłe trawska, przemoczyliśmy buty, koło mi uciekło na mokrym drzewie schowanym w trawie i nie zdążyłem się wypiąć, więc miałem lekkie lądowanie;P Chwilę później udało mi się wypiąć- szkoda tylko że to było na błocie między dwiema dużymi kałużami;P -efekt: noga powyżej kostki zatopiona w śmierdzącym bagnie i uczucie chłodu i mokra między palcami w bucie, który towarzyszyło mi już do końca jazdy;)
W końcu udaje nam się dotrzeć do Huciska gdzie jedziemy w jakąś boczną drogą, która standardowo- kończy się;P Wbijamy w pola i pytam miłego Pana pasącego krowy gdzie tu jest jakaś droga;P Pokazuje nam kierunek tylko że na drodze staje potoczek o którym tenże Pan wspominał. Nie wspomniał tylko że potoczek ma ze dwa metry szerokości i dobre pół metra głębokości, a ja nie miałem ochoty znowu wodować. Jednak po przejrzeniu linii brzegowej w końcu udaje się znaleźć dobre miejsce do przeprawy i o dziwo przedostajemy się na drugą stronę suchą stopą;) (o ile jeszcze mogę mówić w tym momencie o suchych stopach;P). Wydostajemy się na asfalt w Przewrotnym i uderzamy do pobliskiego Raniżowa żeby znaleźć jakiś sklep ponieważ mocno już odczuwamy brak jakiegokolwiek jedzenia (mieliśmy tylko jeden bidon picia na dwóch).
Napełniamy trochę nasze żołądki i decydujemy się jechać do domu z racji opóźnień czasowych, które mamy z powodu zgubienia się w lesie;)
Powrót dość mocnym tempem (aż poczułem nogi;) Zwłaszcza ostatnie 15 km gdzie obaj mocno pracujemy na zmianach ciągnąc cały czas w granicach 35-40 choć wiatr wcale nam nie pomagał, a zgrzytający z nadmiaru piasku i braku wypłukanego smaru łańcuch stawiał pewne opory;)
Na koniec oczywiście jazda przez centrum z toną błota na plecach, nogach (nawet i zębach;) i rowerach;P
Co do pogody to na początku gdy wyjeżdżaliśmy z domu to padał lekki deszczyk, ale nie przestraszyliśmy się go. I dobrze:) Po paru km przestało padać i później pogoda była bardzo przyjemna do jazdy z co chwilę przebijającym się słońcem:)
Ale dostałem wenę- teraz nikt tego nie przeczyta;)
Trochę zdjęć choć za wiele ich dzisiaj nie robiłem:
Nad oczkiem wodnym w lesie głogowskim
© azbest87
Rowery nad oczkiem wodnym
© azbest87
Samotne drzewa w lesie
© azbest87
Adam w lesie;)
© azbest87
Krajobraz pól
© azbest87
Chmury- te płaskie ciekawie wyglądają:)
© azbest87
Do takiej budki wleźliśmy
© azbest87
Widok z budki przez drzwi
© azbest87
A taki widok z okna mają myśliwi:)
© azbest87
W pewniej chwili droga zmieniał się w coś takiego;) normalnie rzeka i tak ze 30m
© azbest87
Nad mokradłem- sucha choinka;)
© azbest87
Potoczek
© azbest87
P.S. Przekroczyłem 7000 km w tym roku:D
- DST 20.32km
- Czas 01:02
- VAVG 19.66km/h
- VMAX 37.50km/h
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Lenistwo
Piątek, 27 sierpnia 2010 · dodano: 27.08.2010 | Komentarze 2
Od rana trzyma mnie mega lenistwo;) jak już zebrałem się na rower to nawet nie chciało mi się za bardzo kręcić korbą;) ale mimo to poszlajałem się po mieście spacerowym tempem przez godzinkę.
Pogoda ogólnie się popsuła i nie zachęca do jazdy:/
- DST 59.27km
- Teren 6.00km
- Czas 02:16
- VAVG 26.15km/h
- VMAX 59.50km/h
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Na szybko
Czwartek, 26 sierpnia 2010 · dodano: 26.08.2010 | Komentarze 0
Popołudnie zajęte więc wybrałem się na rower koło 12.
Trasa na szybko. Najpierw po płaskim do Bratkowic, później podjazd na Słotwinkę i na szczycie w prawo i przejazd szutrem koło nadajników na szczycie. Zjazd do Nockowej i powrót przez Zgłobień w stronę Wisłoka i przez miasto na koniec.
Pierwsze pół trasy jechało się dość ciężko za co winę chyba ponosi uciążliwy wiatr, ponieważ powrót już był dość lajtowy:D no i średnia ostatecznie nie najgorsza. Najważniejsze że kolano już prawie nie doskwiera:D
- DST 62.14km
- Teren 4.00km
- Czas 03:01
- VAVG 20.60km/h
- VMAX 37.70km/h
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Do dziadków i miasto
Środa, 25 sierpnia 2010 · dodano: 25.08.2010 | Komentarze 1
Dzisiaj najpierw po śniadaniu pojechałem do dziadków do Lutoryża, bo miałem im pomóc trochę i tak większość dnia spędziłem na wsi. Przy okazji jak to zawsze u babci najadłem się mega;P aż ciężko się jechało w drodze powrotnej;P
Rano jeszcze czułem skutki wczorajszej gleby i przy pedałowaniu kolano dawało o sobie znać, ale dało się jechać:) no i mogłem już dzisiaj normalnie chodzić;P a gdy wracałem to na tyle już przeszło że ból odczuwałem tylko przy mocniejszej jeździe:) dlatego wieczorem wybrałem się jeszcze pojeździć po mieście razem z Mateuszem, Arturem i Sebastianem:) Standardowa trasa plus objazd Lisiej Góry w ciemnościach;P
- DST 36.08km
- Teren 9.00km
- Czas 01:45
- VAVG 20.62km/h
- VMAX 39.00km/h
- Sprzęt GieTek;)
- Aktywność Jazda na rowerze
Las głogowski i gleba
Wtorek, 24 sierpnia 2010 · dodano: 24.08.2010 | Komentarze 1
Od bardzo dawna nie zaglądałem na północne- płaskie tereny Rzeszowa. Dzisiaj w końcu postanowiłem pojeździć tam trochę po lasach. Na początku jechało mi się okropnie źle, ale bliżej Głogowa trochę się rozkręciłem. Przy wjeździe do lasu koło stacji benzynowej trochę przyszalałem, wybiło mi przednie koło na krawężniku i wpadłem nim prosto w jakieś dziury co skończyło się oczywiście glebą przy prędkości ~25. Ogólnie obyło się bez krwi;) tylko przy upadku musiałem gdzieś zahaczyć prawym kolanem o kierownicę, albo ramę. Trochę bolało ale pojechałem dalej przez las. Na początku nie było źle ale po jakimś czasie zaczęło mocniej boleć:/ dlatego postanowiłem wracać do domu chociaż miałem w planach trasę w granicach 70km. Powrót do domu to już kręcenie dość wolno tylko jedną nogą, bo kolano dość mocno dawało o sobie znać przy każdym jego użyciu;) Na szczęście to tylko mocne stłuczenie i z własnego doświadczenia wiem że powinno za parę dni przejść- przynajmniej taką mam nadzieję;)




