Info
Suma podjazdów to 798437 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec10 - 0
- 2026, Maj15 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec11 - 0
- 2026, Luty9 - 1
- 2026, Styczeń9 - 0
- 2025, Grudzień7 - 0
- 2025, Listopad5 - 0
- 2025, Październik6 - 0
- 2025, Wrzesień7 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec13 - 0
- 2025, Czerwiec11 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień13 - 0
- 2025, Marzec8 - 0
- 2025, Luty6 - 0
- 2025, Styczeń9 - 0
- 2024, Grudzień8 - 2
- 2024, Listopad6 - 0
- 2024, Październik7 - 0
- 2024, Wrzesień8 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec9 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj15 - 0
- 2024, Kwiecień11 - 1
- 2024, Marzec9 - 0
- 2024, Luty7 - 0
- 2024, Styczeń3 - 0
- 2023, Grudzień6 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik7 - 0
- 2023, Wrzesień7 - 0
- 2023, Sierpień9 - 0
- 2023, Lipiec14 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj8 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec4 - 1
- 2023, Luty3 - 0
- 2023, Styczeń8 - 0
- 2022, Grudzień3 - 0
- 2022, Listopad5 - 0
- 2022, Październik9 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień9 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec10 - 1
- 2022, Maj7 - 0
- 2022, Kwiecień10 - 1
- 2022, Marzec11 - 0
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń9 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad7 - 0
- 2021, Październik5 - 0
- 2021, Wrzesień9 - 0
- 2021, Sierpień8 - 3
- 2021, Lipiec9 - 0
- 2021, Czerwiec10 - 0
- 2021, Maj9 - 0
- 2021, Kwiecień12 - 1
- 2021, Marzec8 - 0
- 2021, Luty5 - 0
- 2021, Styczeń5 - 0
- 2020, Grudzień7 - 0
- 2020, Listopad9 - 0
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec10 - 0
- 2020, Czerwiec8 - 0
- 2020, Maj9 - 3
- 2020, Kwiecień14 - 5
- 2020, Marzec11 - 4
- 2020, Luty5 - 0
- 2020, Styczeń1 - 0
- 2019, Grudzień3 - 0
- 2019, Listopad3 - 5
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień7 - 1
- 2019, Sierpień10 - 0
- 2019, Lipiec7 - 0
- 2019, Czerwiec13 - 0
- 2019, Maj8 - 0
- 2019, Kwiecień5 - 0
- 2019, Marzec8 - 0
- 2019, Luty5 - 1
- 2018, Listopad3 - 0
- 2018, Październik5 - 1
- 2018, Wrzesień9 - 1
- 2018, Sierpień10 - 0
- 2018, Lipiec9 - 0
- 2018, Czerwiec9 - 3
- 2018, Maj10 - 0
- 2018, Kwiecień13 - 0
- 2018, Marzec6 - 1
- 2018, Luty1 - 0
- 2018, Styczeń4 - 1
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Październik5 - 0
- 2017, Wrzesień11 - 0
- 2017, Sierpień7 - 0
- 2017, Lipiec11 - 0
- 2017, Czerwiec12 - 14
- 2017, Maj11 - 2
- 2017, Kwiecień11 - 0
- 2017, Marzec10 - 2
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 0
- 2016, Sierpień14 - 7
- 2016, Lipiec13 - 5
- 2016, Czerwiec12 - 3
- 2016, Maj15 - 0
- 2016, Kwiecień11 - 0
- 2016, Marzec6 - 0
- 2016, Luty1 - 0
- 2016, Styczeń1 - 0
- 2015, Grudzień5 - 1
- 2015, Listopad1 - 0
- 2015, Październik4 - 0
- 2015, Wrzesień5 - 0
- 2015, Sierpień4 - 2
- 2015, Lipiec20 - 11
- 2015, Czerwiec11 - 5
- 2015, Maj8 - 2
- 2015, Kwiecień10 - 0
- 2015, Marzec3 - 0
- 2015, Luty2 - 4
- 2015, Styczeń1 - 3
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik2 - 3
- 2014, Wrzesień3 - 1
- 2014, Sierpień10 - 3
- 2014, Lipiec10 - 2
- 2014, Czerwiec7 - 1
- 2014, Maj10 - 12
- 2014, Kwiecień9 - 2
- 2014, Marzec6 - 7
- 2014, Luty2 - 1
- 2014, Styczeń4 - 2
- 2013, Grudzień4 - 2
- 2013, Wrzesień2 - 7
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec8 - 0
- 2013, Maj10 - 2
- 2013, Kwiecień8 - 8
- 2012, Grudzień1 - 2
- 2012, Listopad1 - 13
- 2012, Wrzesień1 - 0
- 2012, Sierpień13 - 2
- 2012, Lipiec21 - 14
- 2012, Czerwiec19 - 46
- 2012, Maj20 - 22
- 2012, Kwiecień12 - 16
- 2012, Marzec13 - 28
- 2012, Luty2 - 4
- 2012, Styczeń2 - 4
- 2011, Grudzień5 - 21
- 2011, Listopad16 - 42
- 2011, Październik22 - 11
- 2011, Wrzesień24 - 25
- 2011, Sierpień20 - 34
- 2011, Lipiec26 - 43
- 2011, Czerwiec26 - 31
- 2011, Maj19 - 37
- 2011, Kwiecień21 - 47
- 2011, Marzec20 - 26
- 2011, Luty8 - 52
- 2011, Styczeń13 - 51
- 2010, Grudzień8 - 24
- 2010, Listopad22 - 74
- 2010, Październik22 - 25
- 2010, Wrzesień24 - 35
- 2010, Sierpień27 - 69
- 2010, Lipiec22 - 66
- 2010, Czerwiec22 - 43
- 2010, Maj13 - 24
- 2010, Kwiecień12 - 21
- 2010, Marzec28 - 61
- 2010, Luty7 - 11
- 2009, Grudzień7 - 28
- 2009, Listopad10 - 26
- 2009, Październik4 - 11
- 2009, Wrzesień13 - 38
- 2009, Sierpień21 - 29
- 2009, Lipiec27 - 40
- 2009, Czerwiec8 - 7
- 2009, Maj10 - 46
- 2009, Kwiecień13 - 45
- 2009, Marzec8 - 23
- 2009, Luty1 - 4
- 2008, Grudzień5 - 18
- 2008, Listopad9 - 28
- 2008, Październik11 - 47
- 2008, Wrzesień17 - 48
- 2008, Sierpień18 - 66
- 2008, Lipiec15 - 60
- 2008, Czerwiec26 - 80
- 2008, Maj27 - 151
- 2008, Kwiecień24 - 172
- 2008, Marzec25 - 218
- 2008, Luty25 - 193
- 2008, Styczeń9 - 74
- 2007, Grudzień8 - 46
- 2007, Listopad12 - 70
- 2007, Październik22 - 85
- 2007, Wrzesień26 - 55
- 2007, Sierpień21 - 35
- 2007, Lipiec4 - 15
- 2007, Czerwiec27 - 32
- 2007, Maj29 - 54
- 2007, Kwiecień25 - 25
- 2007, Marzec26 - 9
- 2007, Luty9 - 0
- 2007, Styczeń10 - 0
- DST 109.20km
- Czas 05:32
- VAVG 19.73km/h
- VMAX 56.07km/h
- Temperatura 27.0°C
- Podjazdy 710m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Lwów - Przemyśl
Niedziela, 7 lipca 2013 · dodano: 16.07.2013 | Komentarze 2
Powrót ze Lwowa. Droga identyczna jak dzień wcześniej z urozmaiceniem w postaci szwendania się po Lwowie.
Na rowerach do Przemyśla decyduje się wracać oprócz mnie również Janek i Grzesiek, natomiast Sylwia pojechała marszrutką.
Jajeczniczka na śniadanie i poranne zbieranie które schodzi nam dość długo do czego nie mało przyłożył się Marcin;)
W końcu jednak po pożegnaniach udaje nam się wyruszyć na plątanie po mieście. Spotykamy francuza który już ponad miesiąc jazdy ma za sobą, a kolejne trzy przed sobą. Samo jeżdżenie po Starówce schodzi z godzinę, po czym jeszcze razem z Grześkiem jedziemy na Wysoki Zamek z którego możemy podziwiać panoramę całego Lwowa.
Powrót trochę utrudniony z racji przedniego wiatru, ale jakoś wszyscy dajemy radę. Jeszcze oczywiście przed granicą zakupy ukraińskich trunków i zrobienie zapasów ukraińskich cukierków:)
Odprawa graniczna poszła bardzo sprawnie. Powrót z Przemyśla autem razem z Grześkiem i Sylwią- jakimś cudem udało nam się zmieścić do środka trzy rowery razem z bagażami, choć samochód był wypchany po sam dach:)
Trasa:
Trochę fotek:
Widok z okna w mieszkaniu gdzie spaliśmy
© azbest87
Schody w kamienicy
© azbest87
Ekipa baczność!
© azbest87
Lwowskie ulice
© azbest87
Z wizytą u Adasia;)
© azbest87
Fontanna na rynku we Lwowie
© azbest87
Lans na rynku
© azbest87
Panorama Lwowa
© azbest87
Dworzec we Lwowie
© azbest87
Zjazd do Mościsk
© azbest87
- DST 107.69km
- Czas 05:11
- VAVG 20.78km/h
- VMAX 56.62km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 690m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
"Złotówka za kilometr - Teheran" eskorta do Lwowa
Sobota, 6 lipca 2013 · dodano: 10.07.2013 | Komentarze 2
Od razu dementuje żeby nie było że jadę do Iranu;) Ja byłem tylko częścią eskorty, która odprowadziła głównych bohaterów wyjazdu do Lwowa. Niestety tym razem nie mogłem jechać z Marcinem, czego oczywiście trochę żałuję.. ale nikt mi nie da dwóch miesięcy urlopu;)
Tak więc zgodnie z tytułem tegoroczna, już trzecia edycja Złotówki za kilometr (na stronie pełne informacje na temat akcji) ma jeszcze większy rozmach niż nasz wyjazd do Turcji i wiedzie do stolicy Iranu- Teheranu. Po drodze uczestnicy mają przejechać przez Ukrainę, Rosję, Gruzję, Armenię i Iran.
Razem z Marcinem na ten wyjazd wybrał się tym razem Grzesiek ze Szczecina, oraz na odcinek ukraiński mama Grześka- Małgorzata.
Przy okazji startu wyprawy z Przemyśla do granicy przejechało z nami około 50 rowerzystów, a granicę w Medyce przekroczyła nas łącznie ósemka.
Oprócz mnie i trójki wyprawowiczów jechał jeszcze jeden Grzesiek, Sylwia, Janek i Bartek. Nie mała ekipa:)
Bartek przejechał z nami tylko cześć drogi i później odbił na przejście graniczne w Korczowej. W sumie zrozumiałe, bo musiał się dostać do Warszawy z której wyjechał dzień wcześniej o 14 i na rowerze jadąc przez noc przyjechał do Przemyśla. Gdy się rozdzieliliśmy miał już ponad 400 km przejechane :O - szacun!
Trasa do Lwowa była już mi znana, jedyne co mnie zaskoczyło to gładki asfalt który pozostał po Euro 2012. Poza tym nie jest ona zbyt ciekawa. Udało nam się jedynie pogubić w międzyczasie, Sylwia jako pierwsza złapała szlify po spotkaniu z nawierzchnią, pół godziny jazdy w miłym deszczyku, Marcin złapał gumę, a Grzesiek zaliczył dzwona na wystających torach tramwajowych we Lwowie, a poza tym bardzo miła atmosfera wyjazdu:) W samym Lwowie mieliśmy już zaklepane mieszkanie, więc nie musieliśmy się męczyć z noclegiem. Wieczorkiem jeszcze poplątaliśmy się po mieście w celu wypełnienia naszych żołądków czymś sytym i odrobiną złocistego płynu.
W końcu po dłuugiej przerwie moim łupem padła kolejna setka z czego się niezmiernie cieszę:)
Trasa:
Kilka fotek:
Już po ukraińskiej stronie
© azbest87
Piękny asfalt na Ukrainie- to brzmi prawie jak ironia, ale jednak cuda się zdarzają;)
© azbest87
Cerkiew spotkania po drodze pod którą przez chwilę chowaliśmy się przed deszczem
© azbest87
Jazda przez ukraińskie miasteczko
© azbest87
Ekipa prawie w całości
© azbest87
Akcja łatanie dętki
© azbest87
Pod operą we Lwowie
© azbest87
- DST 61.48km
- Czas 02:32
- VAVG 24.27km/h
- VMAX 64.33km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 550m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozgrzewka, czyli tranzytowo z Krosna do Rzeszowa
Piątek, 5 lipca 2013 · dodano: 08.07.2013 | Komentarze 0
Zaraz po pracy, biorę przygotowany już wcześniej rower i śmigam do Rzeszowa.
Początek jakiś taki ciężki. W Korczynie coś dziwnie zaczyna mi stukać w okolicach suportu. Pierwsza myśl że pewnie padł mi znowu suport, ale po chwili oględzin okazuje się że jakimś cudem odkręciły mi się trzy z czterech śrub mocujących najmniejszą zębatkę przy korbie, a ostatnia która została jest poluzowana i zębatka sobie latała luźno :O Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, tym bardziej że śruby były raczej dobrze dokręcone, a rower serwisowałem w zimie i do tej pory nie czułem nic na korbie nawet jeżdżąc na tej feralnej zębatce.. trochę zagadka dla mnie;)
Tak czy siak po opanowaniu tej "usterki" i ewakuacji spowodowanej przez rzucające się na mnie psy jakoś zaczyna mi się jechać lepiej;)
Reszta podjazdu pod Prządki idzie co raz lepiej, tak jak i następne hopki przez Krasną i okolice.
Cały czas równe, dobre tempo mimo obciążenia roweru sakwami. Także do Rzeszowa docieram w dwie i pół godziny, raczej niezbyt zmęczony, ale za to bardzo głodny, bo po pracy nic nie jadłem tylko od razu siadłem na rower;)
Trasa:
Kilka fotek z przejazdu:
Widok na Korczynę z serpentyn idących na Prządki
© azbest87
Górki w Parku Krajobrazowym
© azbest87
Droga przez Czarnorzecko-Strzyżowski Park Krajobrazoyw
© azbest87
Kościół w Lubeni
© azbest87
- DST 8.38km
- Czas 00:22
- VAVG 22.85km/h
- VMAX 38.78km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 10m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Pompowanie
Czwartek, 4 lipca 2013 · dodano: 04.07.2013 | Komentarze 0
Założyłem Schwalbe Marathon, więc trzeba było skoczyć na stację napompować chociaż te 4 bary, bo pompką to tyle nie wycisnę;)
A skoro już siedziałem na rowerze to jeszcze krótka przejażdżka dookoła lotniska. Ładnie zachodzące słońce i cieplutko, więc jechało się bardzo przyjemnie:)
- DST 44.03km
- Teren 7.00km
- Czas 02:15
- VAVG 19.57km/h
- VMAX 52.63km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 600m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Błotne klimaty
Środa, 3 lipca 2013 · dodano: 03.07.2013 | Komentarze 0
Popracowa przejażdżka, o ile takie męczenie się i paplanie się w błocie można zaliczyć do kategorii przejażdżki;)
Na początek do Korczyny i kieruje się na drogę która wczoraj zjechałem. Po zjeździe nie sądziłem że podjazd będzie na tyle ciężki. Póki był asfalt to spoko, szuter też spoko, leśna droga nawet jakoś szło, ale później jak nachylenie skoczyłem ponad 13-15% do tego korzenie i trochę błota to już nie było tak łatwo;) Zresztą po zarośniętej łące też nie szło łatwiej.
Jechałem 6 km/h i musiałem stawać na pedałach żeby podjechać kolejne strome fragmenty. Nieźle sobie przepaliłem płuca na tym odcinku, ale jakoś się wyczołgałem do góry.
Później asfaltem i do Czarnorzek. Minąłem stok i pojechałem dalej tak jak prowadziła droga. Póki droga była chociaż na tyle twarda że dało się jechać to już być super (czyli nie zapadałem się w błocie zbyt dużo;) Niestety w końcu dotarłem do miejsca gdzie moja droga zaczyna się swobodnie przeplatać ze rzeczką tworząc bardzo ciekawe bagienka;) Może bym i to jakoś ścierpiał, ale wtedy niestety nastąpiło coś gorszego- zmasowany atak całego stada bąków. Było ich na tle duże że jednym klapnięciem ręką zdołałem zabić na sobie trzy bąki!:O Tak więc nie zastanawiając się zbytnio z racji że nie dało się jechać pospiesznie zacząłem oddalać się z tego niezbyt łaskawego miejsca. Początkowo chmara bąków zaczęła to robić razem ze mną, ale ewakuacja przez największe błoto połączona z biegiem przez strumyk w końcu poskutkowała chwilą ulgi i dotarciem do miejsca gdzie mogłem zacząć znowu jechać. Maseczka z błota i przemoczone buty dopingowały mnie do tego żeby dzisiaj już więcej nie władować się podobne tereny.
Dopiero po ucieczce przed bąkami zauważyłem że przyszło mi właśnie jechać bardzo malowniczymi terenami między górkami Parku Czarnorzecko- Strzyżowskiego. Poczułem się niemal jak w górach, no i jeszcze droga cud, miód, malina;)
Po chwili wyjaśniła się też zagadka gdzie to ja tak właściwie jestem gdy minąłem znak "Wola Jasienicka". Stamtąd przez kolejną górkę do Woli Komborskiej i jakimiś tam dróżkami przy pięknie zachodzącym słońcu prosto do Krosna, a właściwie to prosto na myjnię, gdzie dostało się też butom, bo nie wyobrażam sobie jak miałbym taka warstwę błota zmyć ręcznie skoro było widać tylko kawałek rzepów ;)
Kurcze więcej pisania niż jazdy, no ale miałem chwilowy przypływ weny, no i trochę czasu. Szkoda tylko że brakło jakichś zdjęć.
Trasa bez ostatniego odcinka z myjni do domu:
- DST 30.03km
- Teren 7.00km
- Czas 01:43
- VAVG 17.49km/h
- VMAX 49.09km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 490m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Prządki po raz kolejny
Wtorek, 2 lipca 2013 · dodano: 02.07.2013 | Komentarze 0
Takie tam kręcenie po pracy. Można by rzecz że znowu standardowo na Prządki tylko jakimiś bocznymi drogami za Korczyną, później jakimś asfaltem do góry i ścianę przez pole i krzaczory. Na tyle stromo że trzeba było zasuwać z buta- aż poczułem łydki od tej wspinaczki;)
Później koło punktu widokowego i na Prządki. Czarnym szlakiem pod zamek w Odrzykoniu. Mimo dwóch podejść znowu nie przejechałem jednego fragmentu:/ ale za to drugi (stromizna z korzeniami) udało się tak wymanewrować że zjechałem stromiznę całkiem obok korzeni:)
Następnie naokoło zamku szukając ciekawych ścieżek- fajne skałki są za zamkiem. Zjazd w dół jakąś ścieżkę przez las i wzdłuż strumyka do Korczyny- bardzo fajny odcinek, na pewno będę jeździł tędy częściej zamiast tłuc się asfaltem w dół.
Trasa tak z grubsza, bo miałem słabą baterię i jechałem bez gps-u, a akurat dzisiaj by się przydał:
- DST 62.00km
- Teren 8.00km
- Czas 03:55
- VAVG 15.83km/h
- VMAX 55.80km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 700m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Opalanie
Sobota, 22 czerwca 2013 · dodano: 23.06.2013 | Komentarze 0
Razem z Anią wybraliśmy się pomęczyć trochę na górkach w okolicach Rzeszowa.
Nawet się nie spodziewałem że razem zaliczymy aż tyle górek i to kto zna te okolice to wie że niektóre podjazd są niczego sobie:)
Przez pierwszą część trasy gorąco dawało się ostre we znaki przez co mam dzisiaj trochę piekące plecy;) ale fajnie się jechało.
W drodze powrotnej jeszcze wstąpiliśmy do moich dziadków w odwiedziny i później prosto na Rzeszów.
- DST 28.96km
- Teren 4.00km
- Czas 01:32
- VAVG 18.89km/h
- VMAX 56.64km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 480m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Prządki i Odrzykoń
Środa, 19 czerwca 2013 · dodano: 19.06.2013 | Komentarze 0
Po pracy. Pogoda całkiem fajna, ale ja kompletnie nie miałem mocy. Jakoś wymęczyłem podjazd na punkt widokowy. Następnie zjazd przez Prządki i kawałek czarnym szlakiem w stronę zamku Kamieniec- tutaj dalej są kawałki których nie umiem zjechać- dzisiaj jedna katapulta z roweru podczas próby pokonania jednego z trudniejszych miejsc. Na koniec zjazd do Odrzykonia i prosto do Krosna.
Krótko ale trochę przewyższeń wyszło, szkoda tylko że brakło dzisiaj mocy.
- DST 47.46km
- Czas 01:48
- VAVG 26.37km/h
- VMAX 42.07km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 260m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Tańczący z burzami..
Wtorek, 18 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 0
Po całym dniu w biurze z klimatyzacją wyjście za zewnątrz mogłem porównać do wejścia do piekarnika- to odczucie oprócz temperatury na zewnątrz wzmagał zapach wypalanych trawa naokoło;)
Także ochota na rower trochę zmalała, a dodatkowo z okolic Jasła zaczęła nadciągać nad Krosno mało optymistycznie wyglądająca chmura burzowa. Mimo wszystko jednak ruszyłem swój tyłek na rower.
Pierwsze kilometry to trochę męka- gorąc i mega duszno- jak to przed burzą, tak więc ucieczka z Krosna przed chmurą co skończyło się tym że wjechałem między dwie inne chmury burzowe;) Na szczęście udało mi się przejechać idealnie między nim, aż do Frysztaka. Tam zerwał się mocny burzowy wiatr, a z nad górek Czarnorzecko - Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego wyszła nie lada chmurka, która całą okolicę skryła w mroku. Chmura ewidentnie obrała kierunek w stronę Krosna, czyli identyczny jak mój..
Zaczęło się ciśnięcie do domu żeby zdążyć przed burzą w czym huraganowe podmuchy wiatru wcale nie pomagały. Wiatr przybierał tym większą siłę im bliżej byłem domu. Ostatnie kilometry to już prawdziwe zmagania z jego natarczywością. Chociaż cisnąłem przez całą trasę to najbardziej wymęczyło mnie parę ostatnich kilometrów, a koło 40 km jeszcze była średnia ponad 27.
Tak czy owak dotarłem z powrotem bez żadnego uszczerbku ze strony burz i deszczu:) chociaż widziałem że w Krośnie w międzyczasie trochę polało.
- DST 54.78km
- Teren 1.00km
- Czas 03:40
- VAVG 14.94km/h
- VMAX 55.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 500m
- Sprzęt Bratowa szosa
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielnie na Przylasek
Niedziela, 16 czerwca 2013 · dodano: 18.06.2013 | Komentarze 0
Przejażdżka niedzielna razem z Anią. Wybraliśmy się do Przylasku bo chciałem Ani pokazać kaplicę którą znajduje się tam w lesie. Przy okazji zaliczyliśmy jeszcze pętlę przez Lubenię i Straszydle, oraz kolejny podjazd przez serpentynę do Hermanowej.
Ania chwilę nie jeździł, ale dzielnie dała sobie radę z całą trasę chociaż później miała już całkiem dość;)




