Info
Suma podjazdów to 781067 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec11 - 0
- 2026, Luty9 - 1
- 2026, Styczeń9 - 0
- 2025, Grudzień7 - 0
- 2025, Listopad5 - 0
- 2025, Październik6 - 0
- 2025, Wrzesień7 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec13 - 0
- 2025, Czerwiec11 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień13 - 0
- 2025, Marzec8 - 0
- 2025, Luty6 - 0
- 2025, Styczeń9 - 0
- 2024, Grudzień8 - 2
- 2024, Listopad6 - 0
- 2024, Październik7 - 0
- 2024, Wrzesień8 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec9 - 0
- 2024, Czerwiec10 - 0
- 2024, Maj15 - 0
- 2024, Kwiecień11 - 1
- 2024, Marzec9 - 0
- 2024, Luty7 - 0
- 2024, Styczeń3 - 0
- 2023, Grudzień6 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik7 - 0
- 2023, Wrzesień7 - 0
- 2023, Sierpień9 - 0
- 2023, Lipiec14 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 0
- 2023, Maj8 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec4 - 1
- 2023, Luty3 - 0
- 2023, Styczeń8 - 0
- 2022, Grudzień3 - 0
- 2022, Listopad5 - 0
- 2022, Październik9 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień9 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec10 - 1
- 2022, Maj7 - 0
- 2022, Kwiecień10 - 1
- 2022, Marzec11 - 0
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń9 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad7 - 0
- 2021, Październik5 - 0
- 2021, Wrzesień9 - 0
- 2021, Sierpień8 - 3
- 2021, Lipiec9 - 0
- 2021, Czerwiec10 - 0
- 2021, Maj9 - 0
- 2021, Kwiecień12 - 1
- 2021, Marzec8 - 0
- 2021, Luty5 - 0
- 2021, Styczeń5 - 0
- 2020, Grudzień7 - 0
- 2020, Listopad9 - 0
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec10 - 0
- 2020, Czerwiec8 - 0
- 2020, Maj9 - 3
- 2020, Kwiecień14 - 5
- 2020, Marzec11 - 4
- 2020, Luty5 - 0
- 2020, Styczeń1 - 0
- 2019, Grudzień3 - 0
- 2019, Listopad3 - 5
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień7 - 1
- 2019, Sierpień10 - 0
- 2019, Lipiec7 - 0
- 2019, Czerwiec13 - 0
- 2019, Maj8 - 0
- 2019, Kwiecień5 - 0
- 2019, Marzec8 - 0
- 2019, Luty5 - 1
- 2018, Listopad3 - 0
- 2018, Październik5 - 1
- 2018, Wrzesień9 - 1
- 2018, Sierpień10 - 0
- 2018, Lipiec9 - 0
- 2018, Czerwiec9 - 3
- 2018, Maj10 - 0
- 2018, Kwiecień13 - 0
- 2018, Marzec6 - 1
- 2018, Luty1 - 0
- 2018, Styczeń4 - 1
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Październik5 - 0
- 2017, Wrzesień11 - 0
- 2017, Sierpień7 - 0
- 2017, Lipiec11 - 0
- 2017, Czerwiec12 - 14
- 2017, Maj11 - 2
- 2017, Kwiecień11 - 0
- 2017, Marzec10 - 2
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 0
- 2016, Sierpień14 - 7
- 2016, Lipiec13 - 5
- 2016, Czerwiec12 - 3
- 2016, Maj15 - 0
- 2016, Kwiecień11 - 0
- 2016, Marzec6 - 0
- 2016, Luty1 - 0
- 2016, Styczeń1 - 0
- 2015, Grudzień5 - 1
- 2015, Listopad1 - 0
- 2015, Październik4 - 0
- 2015, Wrzesień5 - 0
- 2015, Sierpień4 - 2
- 2015, Lipiec20 - 11
- 2015, Czerwiec11 - 5
- 2015, Maj8 - 2
- 2015, Kwiecień10 - 0
- 2015, Marzec3 - 0
- 2015, Luty2 - 4
- 2015, Styczeń1 - 3
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik2 - 3
- 2014, Wrzesień3 - 1
- 2014, Sierpień10 - 3
- 2014, Lipiec10 - 2
- 2014, Czerwiec7 - 1
- 2014, Maj10 - 12
- 2014, Kwiecień9 - 2
- 2014, Marzec6 - 7
- 2014, Luty2 - 1
- 2014, Styczeń4 - 2
- 2013, Grudzień4 - 2
- 2013, Wrzesień2 - 7
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec8 - 0
- 2013, Maj10 - 2
- 2013, Kwiecień8 - 8
- 2012, Grudzień1 - 2
- 2012, Listopad1 - 13
- 2012, Wrzesień1 - 0
- 2012, Sierpień13 - 2
- 2012, Lipiec21 - 14
- 2012, Czerwiec19 - 46
- 2012, Maj20 - 22
- 2012, Kwiecień12 - 16
- 2012, Marzec13 - 28
- 2012, Luty2 - 4
- 2012, Styczeń2 - 4
- 2011, Grudzień5 - 21
- 2011, Listopad16 - 42
- 2011, Październik22 - 11
- 2011, Wrzesień24 - 25
- 2011, Sierpień20 - 34
- 2011, Lipiec26 - 43
- 2011, Czerwiec26 - 31
- 2011, Maj19 - 37
- 2011, Kwiecień21 - 47
- 2011, Marzec20 - 26
- 2011, Luty8 - 52
- 2011, Styczeń13 - 51
- 2010, Grudzień8 - 24
- 2010, Listopad22 - 74
- 2010, Październik22 - 25
- 2010, Wrzesień24 - 35
- 2010, Sierpień27 - 69
- 2010, Lipiec22 - 66
- 2010, Czerwiec22 - 43
- 2010, Maj13 - 24
- 2010, Kwiecień12 - 21
- 2010, Marzec28 - 61
- 2010, Luty7 - 11
- 2009, Grudzień7 - 28
- 2009, Listopad10 - 26
- 2009, Październik4 - 11
- 2009, Wrzesień13 - 38
- 2009, Sierpień21 - 29
- 2009, Lipiec27 - 40
- 2009, Czerwiec8 - 7
- 2009, Maj10 - 46
- 2009, Kwiecień13 - 45
- 2009, Marzec8 - 23
- 2009, Luty1 - 4
- 2008, Grudzień5 - 18
- 2008, Listopad9 - 28
- 2008, Październik11 - 47
- 2008, Wrzesień17 - 48
- 2008, Sierpień18 - 66
- 2008, Lipiec15 - 60
- 2008, Czerwiec26 - 80
- 2008, Maj27 - 151
- 2008, Kwiecień24 - 172
- 2008, Marzec25 - 218
- 2008, Luty25 - 193
- 2008, Styczeń9 - 74
- 2007, Grudzień8 - 46
- 2007, Listopad12 - 70
- 2007, Październik22 - 85
- 2007, Wrzesień26 - 55
- 2007, Sierpień21 - 35
- 2007, Lipiec4 - 15
- 2007, Czerwiec27 - 32
- 2007, Maj29 - 54
- 2007, Kwiecień25 - 25
- 2007, Marzec26 - 9
- 2007, Luty9 - 0
- 2007, Styczeń10 - 0
- DST 36.90km
- Teren 20.00km
- Czas 02:11
- VAVG 16.90km/h
- VMAX 55.80km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 1500kcal
- Podjazdy 560m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Przylaskowe ścieżki
Sobota, 24 września 2016 · dodano: 25.09.2016 | Komentarze 0
Pogoda może nie zbyt rewelacyjna, ale pojeździć się da. Tym razem wybrałem się na ścieżki do Przylasku. Częściowo trasą ostatnich zawodów, a reszta to szukanie nowych dróżek, więc standardowo parę razy skończyłem w jakichś parowach czy rzeczkach i trzeba było trochę z buta zasuwać. Wszystko w spokojnym tempie i bez pośpiechu.
- DST 37.10km
- Teren 22.00km
- Czas 02:11
- VAVG 16.99km/h
- VMAX 46.80km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 1500kcal
- Podjazdy 610m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Ścieżkami MTB Boguchwała
Czwartek, 15 września 2016 · dodano: 15.09.2016 | Komentarze 0
Wolny dzień więc chociaż chwilę trzeba było wykorzystać na rower:) Pojechałem koło 11 do Lutoryża i szutrem pod górę. Tam postanowiłem że obczaję trochę ścieżek z rozegranego w ostatnią niedzielę MTB Boguchwała. Skończyło się to kręceniem w te i z powrotem po lesie, ale trzeba przyznać że mnóstwo fajnych ścieżek było na trasie których nie znałem do tej pory. Co prawda większość przejechałem w przeciwnym kierunku niż szedł wyścig ale co za różnica.. Dobrze że jeszcze oznaczenia z wyścigu dalej wiszą w lesie. Jak znajdę jeszcze trochę czasu w najbliższej przyszłości to może poobjeżdżam resztę ścieżek.
Na koniec jeszcze zjazd szutrem od krzyża do mety i do domu bo już czas mnie gonił.
- DST 22.90km
- Teren 5.00km
- Czas 00:52
- VAVG 26.42km/h
- VMAX 56.50km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 900kcal
- Podjazdy 220m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Przy świetle księżyca
Poniedziałek, 12 września 2016 · dodano: 12.09.2016 | Komentarze 0
Szybka trasa po pracy chociaż początkowo nie chciało mi się iść na rower. Co prawda jak startowałem to już zaczynało się ściemniać, ale i tak pojechałem na początek tak jak niedzielne zawody w stronę krzyża w Niechobrzu. Chociaż miałem lampkę to drogę między polami głównie oświetlał mi księżyc. Z góry szybki zjazd asfaltem i odbijam na Mogielnicę żeby zaliczyć jeszcze jeden podjazd.
Jak zawsze wtedy kiedy nie chce mi się iść na rower to później jeździ się świetnie;) szkoda tylko że tak krótko..
- DST 76.20km
- Teren 14.00km
- Czas 04:00
- VAVG 19.05km/h
- VMAX 55.80km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 2500kcal
- Podjazdy 760m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Z wizytą na Lubenia MTB Maraton
Sobota, 10 września 2016 · dodano: 11.09.2016 | Komentarze 0
Dzisiaj miałem w planie pojawić się na trasie wyścigu rozgrywanego w gminie Lubenia i porobić trochę fotek. Najpierw jednak zrobiłem sobie pętelkę przez Grochowiczną. Standardowo po tygodniu bez roweru znowu ciężko się jechało pod górę. Zjazd czarnym szlakiem który jak się okazało przez ostatnie parę tygodni zmienił się w jedną wielką wycinkę.. masakra.. Nie dało się jechać! Dopiero po wyjechaniu z lasu droga się poprawiła. W Czudcu okazało się że zostało mi już mało czasu i żeby zdążyć na start trzeba pocisnąć najkrótszą drogą po asfalcie. Zdążyłem dosłownie 5 minut przed startem;) Następnie razem z bratem który był jedną z osób przygotowujących trasę (rano ją jeszcze objeżdżał żeby wszystko sprawdzić) pojechaliśmy na jeden z ciekawszych fragmentów tj sekcję nazwaną: korzenie. Całkiem nieźle tam goście latali, od razu było widać kto jaką ma technikę. Stamtąd wbiliśmy z powrotem na metę gdzie pojawili się już pierwsi zawodnicy. Wygrał Lary Zębatka. Trochę plątania i razem z bratem pojechaliśmy do Rzeszowa zaliczając po drodze jeszcze kilka singli w lesie po których szła dzisiaj trasa. Do tego przerwa nad Wisłokiem na chłodnego radlerka bo dość gorąco dzisiaj było. W Rzeszowie chociaż już mi się nie chciało to musiałem odbić do Będziemyśla gdzie była moja żona. Od Rzeszowa trasa już ucięta bo komórka mi padła.
Może jak ogarnę to w późniejszym terminie wrzucę parę fotek z wyścigu.
- DST 28.90km
- Teren 13.00km
- Czas 01:21
- VAVG 21.41km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 1200kcal
- Podjazdy 336m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niechobrz
Niedziela, 4 września 2016 · dodano: 04.09.2016 | Komentarze 0
Krótka trasa po okolicy bo na tylko tyle był czas. Dzisiaj samopoczucie na rowerze o niebo lepsze niż wczoraj. Noga już dużo lepiej kręciła po górkę. Podjechałem sobie czerwonym szlakiem, później wbiłem na szuter i odbiłem w boczną drogę którą jak się okazało idzie trasa MTB Boguchwała które będzie za tydzień. Tak więc zjechałem sobie przez las w stronę parku linowego i podjechałem znowu do góry. Na koniec szutrowy zjazd do Lutoryża i do domu.
- DST 76.90km
- Teren 40.00km
- Czas 04:12
- VAVG 18.31km/h
- VMAX 62.60km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 3200kcal
- Podjazdy 1180m
- Sprzęt Kiubek
- Aktywność Jazda na rowerze
Okoliczne górki na góralu i brama
Sobota, 3 września 2016 · dodano: 03.09.2016 | Komentarze 0
Tydzień bez jeżdżenia po tygodniu jeżdżenia cały czas;) Moje nogi potrzebowały w końcu się poruszać po Alpach. Przesiadka na górala i w teren. Niestety od początku jedzie mi się ciężko i nie mogę się rozkręcić. Wtaczam się przez las na górny Niechobrz i jadę leśnymi duktami przez Wielki Las na drugą stronę. Zjazd do Nowej Wsi polnymi drogami i zaraz z powrotem do góry nad Zaborów. Szczytem górki jadę aż do góry Żarnowskiej i zjeżdżam asfaltem do Niebylca, bo mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia. Jadę w kierunku Gwoźnicy szukając tamtejszego kościoła w którym akurat mój znajomy z pracy brał ślub;) Na szczęście zdążyłem na czas żeby zrobić małą bramę:P Problemem było tylko schowanie placków do plecaka;) Do teraz się dziwię że przeżyły dalszy ciąg jazdy;) Z racji że byłem już niedaleko to podjechałem sobie na Wilcze i zjechałem żółtym szlakiem. Na koniec jeszcze szutrami przez Wilczak na Przylasek i zjazd od Budziwoja. Niestety na ostatnich kilometrach, zaraz przed kładką linową łapię któregoś już tam kapcia w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.. To już zaczyna się robić nudne.. tyle kapci to ja wcześniej przez 3 lata nie miałem. Także dodatkowo jeszcze ze 3 km z buta bo nie chciało mi się już dętki zmieniać;)
No i znowu tysiąc w pionie siadło i wytarzałem się po okolicznych szutrach:)
- DST 66.80km
- Czas 04:04
- VAVG 16.43km/h
- VMAX 63.70km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 3200kcal
- Podjazdy 2200m
- Sprzęt FORT
- Aktywność Jazda na rowerze
Alpy - dzień 7 - Wielki finał, czyli Stelvio Day!
Sobota, 27 sierpnia 2016 · dodano: 09.09.2016 | Komentarze 2
Na ostatni dzień wyjazdu. Na wielki finał zgodnie z planem wybraliśmy się na legendarne Passo Stelvio. Tak mieliśmy ustawiony wyjazd żeby pojawić się tam w dniu "Stelvio Day", czyli imprezy podczas której droga na Stelvio jest zamykana dla ruchu samochodowego i otwarta jedynie dla rowerzystów.
Pogoda zaczęła nas aż za bardzo rozpieszczać (w Prato temperatury w okolicach 30 stopni) , więc postanowiliśmy wstać trochę wcześniej niż zazwyczaj i wyjechaliśmy z campingu kilka minut przed 9. Zewsząd w stronę centrum miasteczka ściągały już grupki rowerzystów. W miejscu startu dość tłocznie, więc jedziemy po prostu na podjazd. Każdy startuje o której chce ponieważ droga jest zamknięta od 8 do 16. Zaczynamy i jedziemy cały czas w peletonie rowerzystów. Istny tłum! Cała droga to tylko rower obok roweru. Początek podjazd dość chłodny bo słońce akurat tutaj rzuca cień, ale jedzie się dość przyjemnie. Wszyscy jadą na spokojnie, bo każdy wie że ma do pokonania ponad 1800 pod górę i 26 km podjazdu. Ja swoim tempem raczej większość osób wyprzedzam, ale co raz zatrzymuje się na zdjęcia więc znowu mnie wszyscy wyprzedzają;) Z tego powodu ze sporą ilością osób dość często mijałem się na trasie;) W końcu jest pierwsza z 48 serpentyn które trzeba pokonać w drodze na szczyt przełęczy. Do Gomagoi trafiają się jeszcze pojedynczy kierowcy którzy mimo zakazu wepchali się na drogę, ale chyba nie jedzie się im za dobrze bo cała droga zablokowana przez rowerzystów;)
Jedziemy lasem z widokami na góry z lodowcami które przedzierają się gdzieś między drzewami. Po drodze były nawet rozstawione darmowe bufety z których mógł każdy skorzystać. W końcu gdy wyjeżdżamy powyżej lasu po sekwencji ciasnych serpentyn robię sobie chwilę przerwy na batona i kilka fotek. Widoki na masyw Ortlera i w stronę przełęczy robią wrażenie. Widok zakręconej drogi wiodącej na szczyt pozytywnie człowieka nastraja i jedzie się bardzo dobrze:) Zakrętasy wchodzą jeden po drugim aż do przełęczy. Dotarcie na szczyt licząc ze sporą ilością przerw na zdjęcia i krótką przerwą na batona schodzi ponad 3 godziny. Na sam szczyt docieram jednak z buta, ponieważ na górze taki tłum że nie da się jechać. Wysokość 2758 m zaliczona (niektóre źródła podają też wysokość 2760). W ten sposób ustanawiam mój nowy rekord wysokości i rekord przewyższenia na jednym podjeździe (wcześniejszy był z Chorwacji- ponad 1700 m na raz). Przedzieram się na drugą stronę, kupuję pamiątkowy magnes na lodówkę i wracam na końcówkę podjazdu żeby się wygodnie ułożyć na murkach ochronnych z widokiem na serpentyny i góry. Tam czekam na Funflla. Później już wspólnie znowu przebijamy się przez przełęcz i zaczynamy zjazd. Szybko docieramy do rozjazdu i kierujemy się na Szwajcarię! Tym samy dołożyłem kolejny kraj do rowerowej kolekcji. Przy okazji na granicy zaliczamy ostatnią przełęcz- Umbrail- o wysokości 2503 m (o ile się nie mylę najwyższa przełęcz Szwajcarii). Zjazd ze świetnymi widokami przez co znowu co chwilę się zatrzymywałem;) Dopóki na karcie nie zostało mi miejsca na 3 zdjęcia:P później już tylko cieszyłem się jazdą w dół. Na koniec jeszcze kawałek dojazdu ścieżką rowerową z wczoraj i jesteśmy na campingu. Znowu skok do basenu i można się powoli przygotowywać do drogi powrotnej przewidzianej na kolejny dzień.
Z tego co wyczytałem to łącznie tego dnia na Stelvio wjechało ponad 11 400 rowerzystów, z czego od strony Prato ponad 9000 !!
Zaczynamy zabawę! © azbest87
Pierwsze serpentyny © azbest87
Zaczynają się widoki na góry © azbest87
Robi się co raz ciekawiej © azbest87
Kolejna fota z serii: Alpejskie widoki © azbest87
Ciasne serpentyny w lesie © azbest87
Szybko nabieramy wysokości © azbest87
Przerwa na batona © azbest87
Nareszcie wydostaliśmy się z lasu © azbest87
Ostatni i zarazem najsławniejszy fragment podjazdu © azbest87
Wszyscy złączeni w jednym celu.. © azbest87
.. żeby się dostać pod tą tablicę!:) © azbest87
Ten widok był dla mnie fascynujący! © azbest87
Godzinę spędziłem patrząc na te serpentyny ;) © azbest87
Droga pięknie wkomponowana w zbocze góry © azbest87
Widok dla którego warto było przejechać ponad 1200 km © azbest87
Zjazd z drugiej strony przełęczy © azbest87
Umbrail Pass zaliczone czyli wjeżdżamy do Szwajcarii © azbest87
Widoki po szwajcarskiej stronie © azbest87
Tam gdzieś w górze widać Stelvio © azbest87
Szwajcarskie serpentyny © azbest87
I szwajcarskie doliny © azbest87
Szwajcarskie miasteczko © azbest87
Ostatnie chwile w Alpach © azbest87
Ten wyjazd i jazda po tych wszystkich sławnych przełęczach to spełnienie jednego z moich rowerowych marzeń:) Niezapomniane chwile, podjazdy, zjazdy i widoki! Wiem że kiedyś wybiorę się tam znowu.. koniecznie! :)
- DST 69.40km
- Teren 5.00km
- Czas 03:44
- VAVG 18.59km/h
- VMAX 63.00km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 2600kcal
- Podjazdy 1500m
- Sprzęt FORT
- Aktywność Jazda na rowerze
Alpy - dzień 6 - Passo Resia
Piątek, 26 sierpnia 2016 · dodano: 06.09.2016 | Komentarze 0
Dzisiaj postanowiliśmy zrobić sobie bardziej lajtowy dzień. Wybraliśmy się nad jezioro Resia i przełęcz o tej samej nazwie położoną na granicy włosko-austriackiej.
Praktycznie od razu po wyjechaniu z campingu wjechaliśmy na ścieżkę rowerową która szła nad jezioro i niemal cały dzień na niej spędziliśmy. Ścieżka jest świetnie poprowadzona, z dala od drogi. Prowadzi głownie wzdłuż rzeki, przez pola i nad jeziorem, po czym nagle wchodzi do jakiejś miejscowości by przejść przez nią ciasnymi uliczkami i wyjść znowu w pola. Po takich ścieżkach to można jeździć! W Polsce chyba nie miałem jeszcze okazji jeździć tak świetnie poprowadzoną ścieżką. Nie mówiąc już o widokach jakie mieliśmy naokoło!
Najpierw dotarliśmy do miejscowości średniowiecznej Glorenza którą pokrótce zwiedziliśmy. Do pierwszego jeziora na drodze- Lago di Muta trzeba było pokonać jeszcze około 600 m w pionie. Po serpentynach na głównej drodze pewnie byłoby łatwiej, a na ścieżce trafiały się nawet znaki z oznaczeniem 16 i 20 %. Co ciekawe były ustawione tylko w kierunku zjazdu, a pod górkę nie było ich widać- pewnie żeby nie zniechęcać rowerzystów;) A propos rowerzystów- tych na ścieżce było mnóstwo zwłaszcza na płaskim odcinku do Glorenzy i wzdłuż jeziora. Tutaj miałem większą styczność z osobami na rowerach elektrycznych i trzeba przyznać że czasem to dość wkurza. Jedzie sobie człowiek pod górę, pod stromą górę, a tu jakaś babka wyprzedza cię ledwie pedałując jakby jechała na najcięższym możliwym przełożeniu. Wyprzedziła mnie taka para, więc trochę przycisnąłem. Babkę wyprzedziłem a gościowi siadłem na koło a było to akurat na najostrzejszym kawałku. Prawie 20% pod górę, ja się zaginam, a gość nawet oddechu za bardzo nie miał przyspieszonego i jeszcze się cieszy na mój widok. Po czymś takim stwierdzam że tam gdzie pojawia się silnik to kończy się rower.
Wracając jednak do tematu wycieczki to po drodze nad jezioro minęliśmy jeszcze kilka zamków. Szybko minęliśmy pierwsze jezioro i dotarliśmy do drugiego, znacznie większego. Jeździe ścieżkę rowerową wzdłuż niego towarzyszył cały czas świetne widoki na otaczające nas góry. Niemal sielankowa jazda:) Jak się okazało z drugiej strony żeby dotrzeć na przełęcz Resia to trzeba.. zjechać w dół;) Jezioro było położone kilkadziesiąt metrów wyżej niż przełęcz. Zaliczamy więc kolejną przełęcz i kilkaset metrów po Austrii. Następnie robimy sobie dłuższą przerwę na jeziorem. W drodze powrotnej chcieliśmy objechać jezioro z drugiej stronie żeby zobaczyć dość popularną tutaj ciekawostkę turystyczną czyli zatopioną w wodzie wieżę kościelną. Ścieżka z drugiej strony była jednak w sporej części szutrowa, więc kawałek pokonaliśmy też drogą by kawałek dalej znowu wskoczyć na ścieżkę. Kilkukilometrowy zjazd ścieżką rowerową to było to! :) Kręta wąska droga z widokami na góry, tylko na innych rowerzystów trzeba było uważać bo pierwszy raz po ścieżce jechałem 60 km/h :P
To był udany dzień "odpoczynku" a po powrocie wskoczyliśmy do basenu który był na terenie campingu :P
Ścieżka niedaleko Prato © azbest87
Kościół w Glorenzie © azbest87
W centrum Glorenzy © azbest87
Miejskie uliczki © azbest87
Ścieżką rowerową pod górę © azbest87
Jeden z zamków po drodze © azbest87
Ciasne i kolorowe uliczki Clusio © azbest87
Widok nad pierwszym jeziorem © azbest87
Krajobraz nad jeziorem z Ortlerem w tle © azbest87
Alpejskie widoki © azbest87
Na zaporze Lago di Resia © azbest87
Widoki na ścieżce rowerowej © azbest87
Takimi ścieżkami to można śmigać © azbest87
Było całkiem przyjemnie © azbest87
Passo Resia i poniekąd Austria zaliczone:) © azbest87
Widok na część austriacką © azbest87
Łódki na Lago di Resia © azbest87
Ścieżka z drugiej strony jeziora © azbest87
Sława zatopiona wieża © azbest87
Wieża po raz drugi © azbest87
Zjazd w stronę Prato © azbest87
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 1200kcal
- Podjazdy 1300m
Alpy - dzień 5 - Pieszo na 3128 m
Czwartek, 25 sierpnia 2016 · dodano: 05.09.2016 | Komentarze 0
Co prawda dzisiaj był dzień bez roweru, ale z racji że to też część wyjazdu więc wyjątkowo trafi to na bloga.
Dzień piąty to przetransportowanie się w inną część Alp. Opuszczamy Dolomity i udajemy się bliżej Szwajcarii. Oczywiście trochę zeszło z pakowaniem z rana i później jeszcze ponad dwugodzinny dojazd do Prato dello Stelvio. Następnie szukanie campingu i gdy myśleliśmy że już dzień będzie stracony to Piotrek wyszukał krótką pieszą trasę po górach. Dojeżdżamy autem kawałek do drogi idącej do Soldy i ruszamy z buta dopiero po 14. Na początek kawałek szutrową drogą i obok schroniska droga idzie do góry. Początkowo przez las, ale cały czas ze sporym nachyleniem. Niedaleko górskiej gospody wychodzi z lasu i naszym oczom ukazują się świetne widoki na Ortlera (najwyższy szczyt w okolicy- niecałe 4000m) i dolinę Soldy. Górska ścieżko która idzie stromo do góry prowadzi nas w wyższe partie tej góry. Praktycznie brak jakichkolwiek ludzi po drodze i genialna cisza zakłócana jedynie przez szum wiatru i krowie dzwonki;) Krowy pasące się na tutejszych łąkach spotykaliśmy nawet gdzieś na wysokości 2700-2800 m. Początkowo mieliśmy wyjść na wysokość około 2900, ale przez przypadek minęliśmy miejsce gdzie chcieliśmy iść;) Tak więc z racji że mieliśmy dobry czas poszliśmy dalej na pierwszy wierzchołek który był na wysokości 3128 m. Także zaliczony mój pierwszy trzytysięcznik o wdzięcznej nazwie Hinteres Schoneck;) Panorama ze szczytu wyglądała genialnie z widokiem na ośnieżonego Ortlera, okoliczne lodowce i niekończące się pasma gór widoczne z każdej strony. Było widać również Passo Stelvio- z tej perspektywy można było wyraźnie zobaczyć przez jak ogromne góry jest poprowadzona ta przełęcz.
Trzeba przyznać że po 4 dniach jazdy po przełęczach to wejście dało nam dobrze w kość, ale było warto nawet mimo tego że później miałem po tym mega zakwasy;) I nawet zdążyliśmy zejść przed zmrokiem i zakwaterować się na campingu przed zamknięciem recepcji;) 
Czas przejechać w trochę wyższe góry © azbest87
Chatka przy szlaku © azbest87
Na rozdrożu © azbest87
Serpentyny nie tylko asfaltowe © azbest87
Gdzieś na szlaku © azbest87
Alpejskie krowy © azbest87
Widok na Passo Stelvio © azbest87
Niekończące się pasma górskie © azbest87
Mój pierwszy raz.. na 3128 m;) © azbest87
Azbest zdobywca! ;) © azbest87
Widok na Ortlera © azbest87
Krowy na łąkach © azbest87
- DST 72.30km
- Czas 04:08
- VAVG 17.49km/h
- VMAX 68.80km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 3600kcal
- Podjazdy 2200m
- Sprzęt FORT
- Aktywność Jazda na rowerze
Alpy - dzień 4 - Passo Rolle, Valles i San Pellegrino
Środa, 24 sierpnia 2016 · dodano: 04.09.2016 | Komentarze 2
Kolejny dzień jeżdżenia po Dolomitach. Tym razem podjechaliśmy sobie autem do miejscowości Moena i wzdłuż głównej drogi pojechaliśmy do Predazzo. Droga przyjemnie szła cały czas delikatnie w dół. Szkoda tylko że dopiero niedaleko przed miejscowością zauważyliśmy że obok idzie całkiem fajna ścieżka rowerowa. Odwiedziliśmy skocznie narciarskie na których swego czasu Małysz został mistrzem świata. W Predazzo odbijamy na wschód i zaczynamy podjazd na Passo Rolle. Zaraz za miejscowością zaczyna się podjazd około 7% i trzyma tak przez kilka kilometrów wspinając się serpentynami do góry. Za Bellamonte droga się wypłaszcza i jedzie się spory kawałek z minimalnym nachyleniem wzdłuż jeziora Lago di Paneveggio. W końcu przy rozjeździe zaczynają się znowu serpentyny i nimi kręci się aż do samej góry. Po drodze cały czas towarzyszy nam widok na szczyt Cimon della Pala (zwany Matterhornem Dolomitów) do którego przykleiła się mała chmura i nie mogła się oderwać. Chwila przerwy na przełęczy i zjeżdżamy tą samą drogą do rozjazdu, gdzie odbijamy na przełęcz Valles. Nie miałem bliższych informacji o tej przełęcz (po za tym że wychodzi na ponad 2000 m) więc nie bardzo wiedziałem czego się spodziewać. Trzeba przyznać że podjazd trochę mnie zmęczył. Długimi odcinkami trzymał dobre 10-12 % co w połączeniu z dość wysoką temperaturą wysysało ze mnie energię. Poza tym w przeciwieństwie do innych przełęczy tutaj nie było żadnych informacji ile jeszcze do końca, więc człowiek się męczył a nie wiedział jako długo to go jeszcze czeka;) W końcu meldujemy się na wysokości 2032 m. Przy barze na szczycie udaje się nam uzupełnić zapasu wody ze źródełka, bo na tyle dzisiaj dopieka że te kończą się w zastraszająco szybkim tempie. Z przełęczy jest dość dobry widok na masyw Marmolady. Zjazd dość szybki ale w większości w lesie więc nie było jakichś specjalnych widoków. Dojeżdżamy do kolejnej drogi skąd mamy do zaliczenia ostatnią dziś przełęcz- Passo San Pellegrino. Od początku było wiadomo że łatwo nie będzie, bo na samym początku ujrzeliśmy znak- nachylenie 15% przez 3 km. To był ciężki kawałek chleba.. Mocno nachylone serpentyny w lesie nie odpuszczały ani na chwilę. Pod koniec tego odcinka już się prawie cieszyłem że będzie teraz lżej po czym ujrzałem kolejny znak... 18%. Kolejne pół kilometra przepychania korby i w końcu na paręset metrów się trochę wypłaszcza żeby dać odpocząć na moment nogom. Ostatnie dwa kilometry z nachyleniem 7-10% do dziecinna igraszka w porównaniu z początkiem tego podjazdu.
Na szczycie dłuższa przerwa i popas na trawce. Piotrek podjeżdża jeszcze po małe jeziorko położone na przełęczy na leże na trawce:) Za to zjazd do Moeny to miejsce gdzie można się dobrze rozpędzić, bo serpentyny są tylko w nielicznych miejscach. Zjazd mieliśmy z przełęczy aż do samego auta. Było na tyle ciepło że mimo wizyt na 2000 nawet nie musiałem się ubierać na zjazdy.
Skocznie narciarskie w Predazzo © azbest87
Początkowe serpentyny na Passo Rolle © azbest87
Jazda przez Bellamonte © azbest87
Chmura przyklejona do Cimon della Pala © azbest87
Passo Rolle też jest dobrze przygotowana pod kątem rowerzystów © azbest87
Passo Rolle zdobyte © azbest87
Widok po drugiej stronie przełęczy © azbest87
Początek podjazdu na Passo Valles © azbest87
Chwila przerwy podczas podjazdu © azbest87
Na Passo Valles © azbest87
Widok z przełęczy na masyw Marmolady © azbest87
Początek podjazdu na Passo San Pellegrino zapowiada się ciężko © azbest87
Niestety później wcale nie jest łatwiej © azbest87
W połowie drogi na przełęcz © azbest87
Passo San Pellegrino osiągnięte © azbest87
Krajobrazy na przełęczy © azbest87
Piotrek wypatruje jeziorka © azbest87




